Kazanie
z okazji święta Trzech Świętych Hierarchów
12.02.2004r.
„W modlitwie uczyć,
badać i wychowywać”
Drodzy
Bracia i Siostry!
W dniu dzisiejszym
duchowo przenosimy się w odległe czasy IV wieku, kiedy to filarami Kościoła
chrześcijańskiego byli wspominani dzisiaj Święci Hierarchowie: Bazyli Wielki,
Grzegorz Teolog i Jan Chryzostom.
Trudne to były
lata. Po ponad dwóch stuleciach krwawych prześladowań, gdzie najważniejszym
zadaniem chrześcijan było zachowanie fizycznej egzystencji Kościoła, przyszły
czasy, w których trzeba było uczyć się jak żyć i organizować swą działalność
w warunkach pełnej wolności. Nie zapominając o bohaterach ducha, którzy
zapisywali dzieje Św. Ewangelii krwią, budować nowy typ chrześcijanina.
W miejsce ofiarnego baranka wprowadzić pasterza, który poprowadzi do Chrystusa
tłumy tych, którzy dopiero teraz zaczęli się Nim interesować, którzy byli jak
owce nie mające pasterza. Trzeba było dać Kościołowi lekarzy, którzy uleczą
rany tych, co nie wytrzymali trudów okresu prześladowań i odpadli od Kościoła.
Brakowało sterników, którzy Boskiej Arce Mistycznego Ciała Chrystusa -
Kościołowi - nie dadzą utknąć na mieliźnie.
IV wiek to
rzeczywiście trudne czasy. Kościół stanął przed dotychczas nieznanymi mu
wyzwaniami. Liczba wyznawców bardzo szybko wzrastała. Należało zapewnić im
należytą duchową opiekę, oddanych kapłanów i umiejętnych nauczycieli, którzy
otworzyliby przed nimi bogactwo chrześcijańskiej nauki, przybliżyli głębię
Św. Ewangelii. Kościół musiał uczyć.
Rodzące się
wówczas Wschodnie Imperium opierało swój system moralny na chrześcijaństwie.
Wiązało się to z wieloma trudnościami. Ludzie wychowani w pogańskich tradycjach
nie zawsze potrafili sprostać chrześcijańskiej ascezie, podporządkować się
przykazaniom i radom Pisma Świętego. Ukazany w Św. Ewangelii ideał braterskiej,
bezinteresownej miłości dla wielu był zbyt trudnym i dalekim. Kościół musiał
więc takich ludzi wychowywać.
Największym
problemem Kościoła IV w. była jednak troska i walka o zachowanie czystości
wiary. Na miejsce wrogów zewnętrznych, krwawych prześladowców zdolnych za imię
Jezusa wysyłać na śmierć na arenie nawet małe dzieci, przyszedł wróg o wiele
gorszy. Niebezpieczny, bo ukryty i wywodzący się z rodzinnego domu - herezje.
Potrafiły one prowadzić ku zgubie dziesiątki tysięcy wiernych w pełni
nieświadomych grożącego im niebezpieczeństwa. Aby go pokonać należało zgłębiać
i opracowywać prawdy wiary, zwoływać sobory, ogłaszać dogmaty. Kościół musiał
prowadzić działalność naukowo - badawczą.
Badać, uczyć i
wychowywać oto treść życia Kościoła IV wieku. Oto pole działalności świętych:
Bazylego, Grzegorza i Jana. Ileż naukowych poszukiwań dostrzeżemy w „Sześciu
dniach tworzenia" autorstwa Św. Bazylego. Chcąc przybliżyć wiernym Boże dzieło
stworzenia świata Św. Ojciec sięga do naukowych osiągnięć swych czasów, nauk
przyrodniczych, geograficznych i astronomii. Ileż wzorów do naśladowania,
wskazówek i pouczeń odnajdujemy w kazaniach Św. Jana Chryzostoma czy też
„Regule mniszej" Św. Bazylego. Czy nasza teologia byłaby równie bogata, czy
znaleźlibyśmy odpowiedzi na trudne dogmatyczne problemy bez Św. Grzegorza i
Jego Homilii? Działalność Św. Hierarchów, ich twórczość są jak parter
wspaniałego, wielopiętrowego wieżowca. Z jego szczytu rozpościera się wspaniały
widok. Jego ściany lśnią słonecznym blaskiem. Całość opiera się jednak na
skrytym w cieniu parterze. To on stanowi o stabilności całej konstrukcji,
umiejscawia ją, nadaje jej właściwy kształt. Bez świętych: Bazylego, Grzegorza
i Jana nie mielibyśmy znanego nam chrześcijaństwa. Kto wie, może nawet
nie byłoby tutaj nas, Bracia i Siostry.
Tak jak siła
konstrukcji budynku zależy od fundamentów parteru, tak też moc Św. Hierarchów
brała się z Ich modlitwy. Wszyscy oni poświęcili się Bogu w całej pełni.
Porzucili świat by w zaciszu klasztornych ścian szukać jedności z Bogiem.
Nie przyjmowali gotowych wzorców, lecz sami je tworzyli. Zakładali klasztory,
pisali zakonne reguły. Później z woli Kościoła przyjmowali biskupią posługę,
by prowadzić ku Bogu powierzonych im wiernych. Uczyli, wychowywali i prowadzili
badania naukowe. Jednocześnie jednak trwali w niemilknącej modlitwie. Po dziś
dzień, podczas większości niedzielnych spotkań, uczestniczymy w celebracji
Liturgii Św. Jana Chryzostoma, a w Wielkim Poście w Liturgii Św. Bazylego
Wielkiego. Homilie i poezja Św. Grzegorza Teologa już prawie dwa tysiąclecia
są przykładem najwspanialszej modlitwy.
Poszukiwanie
prawdy, nauczanie i wychowywanie, w życiu Kościoła i każdego wiernego,
zawsze musi być ukoronowane modlitwą. Tylko wówczas będą miały sens, będą
nie czasowe, lecz wieczne jak dusza, którą sycą swymi osiągnięciami. Każdy
z nas musi więc dążyć do tego, aby te cztery elementy stały się treścią jego
życia. Każdy z nas, a więc i Uniwersytet w Białymstoku, którego Katedra
Teologii Prawosławnej przyjęła za swych patronów czczonych w dniu dzisiejszym
Świętych Hierarchów: Bazylego, Grzegorza i Jana. Ci patroni to ukierunkowanie
jej dążeń.
Nie każda wiedza
jest pożyteczna. Ludzie byli w stanie odkrywać substancje i budować maszyny,
które zamiast wspierać życie niszczyły je. Systemy polityczne, dyktatorzy,
itp. niejednokrotnie starali się wychować poddanych im ludzi na posłusznych
niewolników zdolnych do najgorszych zbrodni. Czyż nie uczono nienawiści,
nietolerancji, rasizmu, szowinizmu? Nauczanie, wychowanie i badania naukowe
nie przeniknięte głęboką modlitwą mogą rodzić wiele zła. Natomiast człowiek
głębokiej modlitwy nigdy nie odważy się postępować wbrew woli Tego, Którego
przyzywa w swych błaganiach. Modlitwa to nasza nadzieja, że nigdy nie będziemy
musieli się wstydzić wyników naszej naukowej i wychowawczej działalności.
Poprzez modlitwę działalność naszych uniwersytetów i szkół ulega sakralizacji.
Dlatego właśnie w czasie każdej Św. Liturgii, również i dzisiaj, podczas
Wielkiego Wejścia na „Iże Chieruwimy" modlimy się za „uczących i uczących się".
Rozumiemy bowiem, jak ważną i niezastąpioną jest modlitwa w trakcie procesu
edukacyjno-wychowawczego. Doskonale zdawali sobie z tego sprawę Święci
Hierarchowie: Bazyli, Grzegorz i Jan. To dzięki całkowitemu oddaniu się
modlitwie ich naukowo-wychowawcze dążenia były tak owocne i trwałe. Pamiętać
o tym musi każdy z nas. Niezależnie od tego, „z której strony szkolnej ławki
zasiadamy". Czy sami się uczymy bądź nasze dzieci, czy też dane jest nam
nieść wiedzę innym, bez modlitwy nie zdobędziemy upragnionej wiedzy lub co
gorsza, może ona przynieść nam nie pożytek, a ból i krzywdę. Nasze życie
musi być napełnione modlitwą, wszystko co czynimy powinno się nią rozpoczynać
i kończyć. Nasze uczelnie zajmujące się pracą naukową i wychowawczą muszą być
przeniknięte miłością do Boga i Jego ziemskich dzieci. Ten, kto szczerze się
modli nie zaniedba swych obowiązków. Poświęci wszystkie swe siły, by
osiągnięcia naukowe i wzorce wychowawcze odpowiednio przekazać bądź przyjąć,
w zależności od tego czy jest na początku swej życiowej drogi, czy w drugim
jej etapie. Ten, kto szczerze się modli czuje obecność Świętych Bazylego
Wielkiego, Grzegorza Teologa i Jana Chryzostoma. Żyje w duchowej z Nimi
łączności. Amen.
ks. Doroteusz Sawicki